To niesamowite jak zmienia się życie faceta, gdy dowiaduje się o tym że zostanie ojcem.
Pamiętam to jak dzisiaj. Kilka miesięcy staraliśmy się z żoną o maleństwo. Pewnego ranka żona idąc rano do toalety rzuciła, że zrobi sobie test ciążowy - kilka minut później widzę ją stojącą w drzwiach z miną - Co teraz?
Cały dzień w pracy latałem. Nie przeszkadzało mi nic. Energi miałem w sobie tyle, że na pytania:
1. -Przepłyniesz Bałtyk? - Wzdłuż czy wszerz?
2. - Przeniesiesz górę? - Mont Everest wystarczy?
3. - Zostaniesz tatą? - Postaram się z całych sił!
W sumie z samego porodu to dużo nie pamiętam - myśli chyba biły się cały czas w głowie. Gdy Laura pojawiła się na świecie strasznie krzyczała - myślałem "to po mnie" :) Po tym jak chwilę poleżała przy żonie i ją zbadali doczekałem się i Laura trafiła w moje ręce. Odezwałem się do Niej i się uspokoiła. Łzy napłynęły same do oczu - żeby nie było łzy, które mam teraz w oku to tylko od mocnego światła. Trzymając to maleństwo w rękach wiedziałem, że muszę ochronić ją przed całym światem - była częścią mnie. Pierwsze noce spędziłem na pełnym stand by'u - małe poruszenie w łóżeczku i już byłem na nogach.
Jednak najważniejsze jest wiecie co? Że z Laurą mamy już sztamę - miała wtedy 4 dni :)

0 komentarze:
Prześlij komentarz