środa, 31 lipca 2013

Lek na całe zło

Coraz częściej mam takie dni, że w pracy wszyscy myślą o mnie jak o perpetuum mobile. I do tego jeszcze wielozadaniowym. Znaleźć czas na posiłek jest ciężko, ale nic - szybkie spojrzenie na telefon ze zdjęciem Lauri i jest nowa moc!

Po takim dniu jedyne o czym marzysz to sen. Jednak w domu czeka na Ciebie taka mała istotka, która tęskniła za Tobą i zdajesz sobie sprawę, że trzeba się zebrać w sobie i się nią zająć.

Wbijam kod do domofonu i idę smętnie na pierwsze piętro do naszego mieszkanka. Na parterze słyszę już jak otwierają się drzwi. Wychylam się zza rogu i widzę, ba nawet słyszę!, roześmianą Lauri z MałąŻonką. Ten pisk i śmiech zdejmuje z barków cały ciężar dnia.

Jeszcze jak Lauri była malutka i nie okazywała takiej radości na mój widok - pewnie się zastanawiała: Kto to kurcze jest i czemu tak się cieszy? To kładłem ją sobie na brzuchu i godzinami mogłem na nią tylko patrzeć. Takie marnotrawstwo czasu - ale jakże przyjemne. Godzinę leżysz i się cieszysz jak do maskotki :)

Teraz po ciężkim dniu nawet godzinny spacer nie jest problemem. A spacery z Lauri uwielbiam. Ona jest teraz na etapie zaciekawienia wszystkim dookoła i tak żywo reaguje na każdy nowy przedmiot czy styuację ją otaczającym głośnym - O! No i zaczyna się szkoła tłumaczenia - chociaż pewnie i tak nic z tego nie rozumie, to nic potem jej to powtórzę :)

Chyba muszę zacząć dodawać zdjęcia do postów aby je trochę urozmaicić. Obiecuję poprawę :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

(c)2009 Tatą być. Based in Wordpress by wpthemesfree Created by Templates for Blogger