wtorek, 23 lipca 2013

Rozwój dziecka

To niesamowite jak człowiek się wszystkiego uczy! Obserwuję moją córunię jak rozwijała się przez te miesiące i analizując to przeżywam szok: 

- Pierwsze dni to praktycznie tylko spanie, kupa/siku, jedzenie, spanie itd.. Śmiałem się z tych co mówili, że dziecko zabiera czas - myślałem pikuś i tak to dam radę bez problemu
- Po kilku miesiącach nie było tak łatwo bo Lauri chciała już poznawać świat. Wyciągała łapki do wszystkiego, ja jej tłumaczyłem co to jest i do czego służy - patrzyła na mnie jak na jakiegoś aliena. 
- Jak Lauri zaczęła się prężyć bo chciała siedzieć już sama to genialnym było "puknięcie" jej w jeden bok jak już siedziała, a ona prawie bezwładnie leciała na drugą stronę i chichrała się pod nosem :) O tak ten śmiech dziecka potrafi zdziałać cuda... ale o tym kiedy indziej.
- W 7 miesiącu stało się, Lauri zaczęła powoli stawiać pierwsze kroki w chodziku (tak tak, zaraz gromy z nieba się posypią od przewrażliwionych matek blogerek i wszystkich tych sterylnych rodziców co jak dziecko kichnie to maskę na usta zakładają :sick: że nie chodzik to ZŁO!!! Zło? A Lauri się podoba, wie co dobre :) ) więc zaczęło się ściąganie z biurka/stołu, niezdarne otwieranie szuflad.
- Ta ciekawość została jej do dzisiaj - z tym że teraz lata na tyłku po całym mieszkaniu. Jak łapiemy się z MałąŻonką, że przez ostatnie 5 minut było dziwnie cicho to wiemy, że w sypialni Lauri zrobiła już przegląd ubrań we wszystkich szufladach do których sięga. No ewentualnie powywala wszystkie buty z szafy w przedpokoju. 
- Nic nie pobije jednak jej miłości do wody. Lauri pływa od 6 miesiąca. Jak tylko wchodzimy na basen to aż piszczy żeby wskoczyć do wody. Nurkowanie też nie jest dla niej problemem, a nawet sprawia jej frajdę. Ponieważ to "córeczka tatusia" lubi wszystkie hardcorowe zabawy - tak więc do wody wchodzimy sami (nikt nam nie musi pomagać i podawać się sobie nawzajem), nurkujemy najgłębiej, skaczemy najwyżej. Śmiech Lauri niesie się po całym basenie - wtedy podpływa do nas instruktor i mówi, że dawno nie widział dziecka, któremu woda sprawia taką frajdę! O tak ta duma ojca (o właśnie, fajny temat na inną notkę) w takich chwilach - bezcenna.

Tak naprawdę obserwowanie jak rozwija się dziecko dopiero uzmysławia nam jak wiele w życiu musimy się nauczyć. Chcę, aby moja córka zawsze miała we mnie wsparcie i jak upadnie to moja ręka będzie tą, o którą będzie mogła się wesprzeć. 

1 komentarze:

Babatu pisze...

Fajnie piszesz o byciu tatkiem :) Chętnie będę wpadać na poczytanie co i jak z punktu widzenia taty. Pozdrawiam

Prześlij komentarz

 

(c)2009 Tatą być. Based in Wordpress by wpthemesfree Created by Templates for Blogger